Moje zdjęcie
Mam na imię Kasia. Ślązaczka z krwi i kości. Moje motto to : SMAK & ZAPACH & ROCK'N'ROLL......... Z wykształcenia jestem technologiem żywienia. Największe szczęście daje mi pobudzanie zmysłów. Realizuje to w kuchni tworząc dzieła kulinarne przy dobrej muzyce… to dla mnie odmienne stany świadomości w codzienności.

wtorek, 20 stycznia 2009

Kurczak w cieście francuskim


Zima zaczyna mi już dokuczać. Zbieram się jeszcze z przeziębienia i tęsknię już za wiosną. Póki co trzeba przetrwać ten zimny czas umilając go sobie w gronie najbliższych. I na takie spotkanie bez- konkurencyjny jest właśnie ten przepis. Zwrócił moją uwagę na blogu Atiny i Casi a kiedy zagościł na moim obiedzie wiedziałam już, że zostanie na zawsze. Jest potrawą bardzo reprezentacyjną i możemy zrobić furorę na przyjęciu serwując to danie. A dzięki gotowemu ciastu francuskiemu nie ma zbyt wiele pracy.

Składniki na 2 porcje (spore):

1 pierś z kurczaka
ciastko francuskie (2 płaty o wymiarach ok. 15x25 cm)
2 plastry żółtego sera
kilka pieczarek
2 łyżki oliwy
1 cebula
1 jajko
oregano
sól i pieprz

Sposób wykonania :

Pierś przekroić na dwie równe części i delikatnie rozbić. Dobrze, aby płat nie był zbyt gruby. Każdą z nich przyprawić solą, pieprzem i oregano. Pieczarki oraz cebulę umyć, pokroić w kosteczkę i podsmażyć na maśle. Ciasto francuskie przyciąć do odpowiednich rozmiarów, a następnie naciąć w następujący sposób: z każdej strony, wzdłuż dłuższego boku zrobić nacięcia około 8 cm, w odstępach co 1,5-2 cm. Po środku ciasto ma zostać jakieś 4-5 cm niepocięte. Na tak przygotowanym cieście położyć pierś kurczaka, na to podsmażone pieczarki z cebulką, a na wierzch plasterek żółtego sera. Po nałożeniu farszu należy zapleść ciasto jak sznurówki (tak jak na zdjęciu). Przy składaniu ciasta należy pamiętać o zostawieniu szczelin, żeby nadmiar wody nie wybrzuszał ciasta. Gotowe pakunki przechowujemy ok. 15 min. w lodówce (można przygotować to wcześniej i trzymać w lodówce do momentu pieczenia). Po wyjęciu smarujemy rozmąconym jajkiem i pieczemy ok. 35 min. w temp. 200 stopni.
Najlepiej smakuje z frytkami i lekką surówka warzywną.
Smacznego :)
Słuchałam U2 ich starej płyty z 1987 roku "The Joshua Tree"

12 komentarzy:

iis111 pisze...

pieklam tego kurczaka juz kilka razy i za kazdym razem goscie sie zachwycaja;) pyszne i ladne danie:)

kasiac pisze...

ja jeszcze go nie piekłam, ale widziałam go już kilkakrotnie. Przypomniałaś mi teraz o nim. Musze zrobić!

Tilianara pisze...

No, no, no i do tego jeszcze instruktarz, więc jak tu nie zrobić kuraka :)))

majana pisze...

Swietnie Ci wyszedł :) Ja ciągle się do niego przymierzam :)

Casia pisze...

Widzę, że kurczaczek zyskał kolejną fankę :) Bardzo mnie to cieszy, bo jest tego wart! U mnie gości prawie na każdym przyjęciu :)
Tylko ja podaje z samą sałatą, bo jest tak pożywny, że nie wyobrażam sobie jeszcze frytek do niego ;)

Olalala pisze...

Ależ fajny kurczaczek :)! Pięknie wygląda i rzeczywiście jest jak znalazł na imprezy i uroczystości. Mniam!
Pozdrówka ;)

andzia-35 pisze...

Witaj bidulko!
Zaglądam tu i zaglądam, a tu nic cisza, że hej!
Kasiu, kurczaczek wygląda przepysznie. Ja kupiłam dzisiaj piersiątko kuraka, brokuły są w zamrażarce...będę robić sałatkę z Twojego przepisu.
Życzę Ci duuuuużo zdrówka i czekam na kolejne wpisy. Pozdrawiam ciepło Andzia

Kachna.pl pisze...

Iwonko.. ja musiałam to wrzucić na bloga bo koleżanki mojej 18-nastoletniej córki czekały na przepis :)
kasiac, Tili, majana.. nie ma na co zwlekać...będziecie gwiazdami kolacji :)
casiac to jest odkrycie na kilka dobrych imprez :) a daje taką swobodę w doborze dodatków :)
Olala... zawsze zaskakuje gości a teraz znowu ich zaskoczę:)
Andzia powoli wracam do zdrowia... myślę bo już miesiąc się ciągnie... ale mam kilka fotek i zaczynam odczuwać smak i chęć do jedzenia... :)))) no i jakiś smak :)
Widziałam rybkę na Twoim blogu i parę innych fantastycznych potraw.
Pozdrawiam
Kasia

Olciaky pisze...

Pyszne :)
Kurczaka uwielbiam wprost.Dla mnie to najlepsze mięso:p
www.waniliowachmurka.blox.pl-zapraszam do mnie na czekoladę:P
Pozdrówka!

Notme pisze...

Też robiłam, ale nie jadłam, za to zjadł mój ''Tester'' ;) i był zachwycony. :)

Pozdrawiam!

grumko pisze...

Przepis rzeczywiście jest z gatunku "chętnie do Ciebie powrócę bo jesteś taki smaczny;-)" Co do U2 to od kilku dni towarzyszy mi singiel z ich nowej płyty i jakoś nie bardzo mogę się do niego przekonać. Nie zmienia to faktu, że pewnie się na ich kolejny koncert w Polsce chętnie się wybierzemy, a chodzą takie słuchy;-)I jeszcze napiszę, że od 'Joshuy" zdecydowanie bardziej lubię "Achtung Baby";-))

aga-aa pisze...

jadłam jadłam i bardzo mi smakował, mamuśka zrobiła w swoje imieniny