Moje zdjęcie
Mam na imię Kasia. Ślązaczka z krwi i kości. Moje motto to : SMAK & ZAPACH & ROCK'N'ROLL......... Z wykształcenia jestem technologiem żywienia. Największe szczęście daje mi pobudzanie zmysłów. Realizuje to w kuchni tworząc dzieła kulinarne przy dobrej muzyce… to dla mnie odmienne stany świadomości w codzienności.

czwartek, 12 listopada 2009

Wędzone żeberka z fasolką



Czas..... jak szybko mija a wypełnia go praca, która jest moją pasją, zapomnieniem i lekiem na całe zło :)
U mnie kochani wszystko w jak najlepszym porządku. Wiodę życie szczęśliwej 38-latki. Wprawdzie singielki ale z wyboru;)
Pociecha już pełnoletnia ale jeszcze na moim wikcie co z pewnością potrwa jeszcze kilka lat.... ale po to przecież żyje:)
Wygrałam jedną bitwę o zdrowie a czy całą wojnę czas pokaże ... jestem pewna, że tak :)
Za oknem coraz zimniej więc proponuję na rozgrzewkę coś sytego i bardzo dobrego choć nie do końca zdrowego.
Składniki na 6 porcji:
80 dag wędzonych żeberek
20 dag fasoli "Jaś"
2 marchewki
1 mały seler
1 duża cebula
1 łyżka oliwy
3 łyżki koncentratu pomidorowego
1 łyżka mąki pszennej
1 łyżka majeranku
sól, pieprz, przyprawa typu maggi
Sposób wykonania:
Fasolę umyć i namoczyć najlepiej wieczorem na całą noc w zimnej wodzie.Żeberka zalać zimną wodą dodać obraną marchewkę i seler( nie solić ponieważ żeberka są wystarczająco słone) i gotować do miękkości.W drugim naczyniu ugotować fasolkę.
Cebulę pokroić w drobną kostkę zeszklić na oleju następnie dodać koncentrat pomidorowy i chwilę podsmażyć, dodać mąkę rozprowadzić małą ilością wody. Ugotowane żeberka i warzywa wyjąć z wywaru.Żeberka wyporcjować (warzywa do niczego się już raczej nie nadają).Fasolę połączyć z wywarem zagęścić zasmażką przyprawić majerankiem, solą i pieprzem oraz przyprawą magi. Dodać wyporcjowane żeberka.
Smacznego :)

Przedstawię się dzisiaj w roli profesjonalistki wśród moich deserów :)
Podczas prezentacji jesiennej oferty Cateringowej Restauracji "Parys" gdzie w pełni realizuję swoje pasje i szlifuję swój warsztat wśród wspaniałych ludzi :)

A że muza jest ze mną zawsze to proponuje stary kawałek Aerosmith "Crazy"

sobota, 1 sierpnia 2009

Smolnikowe klimaty...kuchnia wegetariańska







Po długiej przerwie wracam do mojego bloga.
Ostanie dwa miesiące to sporo zmian, sporo pozytywnych emocji, radości i satysfakcji. Po długim okresie leczenia powoli wracam do sił. Końcówka była dość wyczerpująca stąd moja nieobecność na pozostałych blogach. Chciałam podziękować wszystkim, którzy tutaj zaglądali i zostawiali swoje komentarze. Atino i Majanko dziękuję :) i przepraszam !
Mam trochę wyrzutów sumienia że zaniedbałam wpisy i ludzi, którzy tu zaglądają ale ma to być mój blog a w życiu jest różnie raz się chce a raz nie ma się na to ochoty.
I tak to ze mną jest jak jest wena to potrafię wiele ale jak jej brak to posucha również w twórczości kulinarnej;)
Lipiec to również czas moich wakacji. W tym roku urlop spędzałam w Bieszczadach a gościłam u Kasi i Leszka. Miejsce wymarzone na sielankę i wyciszenie. Ucieszył mnie również fakt ze gospodarze są jaroszami. Kosztowałam wiele wspaniałych potraw i jadłam chleb na zakwasie, który Kasia serwowała... taki jaki lubię najbardziej... ciemny i kwaśny. Było ognisko z sojowo-warzywną patelnią, pasty z soczewicy, klopsy z kalafiora i wspaniałe surówki z rzodkwi prosto z ogrodu.
Teraz wracam do codzienności : do pracy, do obowiązków i czekam na wyniki terapii.
Dzisiaj dla ucha zaserwuje muzykę Rammstein ... 27 listopada zobaczę i posłucham ich na żywo w katowickim "Spodku" :)

środa, 27 maja 2009

Krokiety z mięsem



Sporo znajomych prosi o przepis na moje krokiety. Szczerze powiem, że nie zbyt chętnie rozmawiam na biesiadach o przepisach dlatego min. powstał ten blog ;)Poza tym zapominam o proporcjach, które w większości potraw są w moim przypadku raczej przypadkowe.... choć nie ukrywam, że w niektórych przepisach trzymam się dokładnie receptury.
W przypadku krokietów wszystko jest przypadkowe i wymaga nie lada zachodu opracowanie gramatury... no ale zrobię to raz i w końcu pozostanie dla potomnych.
Pozdrawiam też wszystkich sympatyków mojego bloga. Dziękuję za maile.
Wpisy pojawiają się ostatnio rzadziej ze względu na piękną pogodę, która raczej skłania do aktywnego wypoczynku niż pichcenia w gorącej kuchni. Pojawił się też nowy mebel w moim domu w postaci roweru więc szlifuję kondycję przed letnimi maratonami;)
Składniki na 12 krokietów:
Ciasto naleśnikowe:
0,5l mleka
1 jajo
6 łyżek mąki
sól
olej do smarowania patelni
Do mleka dodać jajko, sól rozmącić następnie dodać mąkę. Ciasto powinno mieć konsystencję śmietany. Smażymy na gorącej patelni posmarowanej oliwą lub np. skórką ze słoniny lub boczku. Naleśniki powinny być cienkie żeby można było uformować krokiety. Zbyt grube placki będą pękać.

Farsz mięsny:
1 kg. ugotowanej wołowiny (najlepiej z antrykotu, poprzerastanej)
1 jajko
1 średnia cebula
1 bułka pszenna (czerstwa)
sól, pieprz, przyprawa maggi
Mięso i cebulę mielimy, dodajemy wcześniej namoczoną w wodzie i odciśniętą bułkę. Przyprawiamy do smaku solą, pieprzem i magii.
Formowanie krokietów:
Z gotowego farszu robimy 12 równych ruloników( tak aby wypełniły środkową część naleśnika. Na placek naleśnikowy kładziemy farsz zwijamy boki do środka a następnie nadajemy kształt rulonika.


Panierka:
1 duże jajko
0,2 kg bułki tartej
1 l oleju do smażenia
Krokiety panierujemy w jajku starając się aby jajko dotarło między końcówki ciasta a następnie w bułce tartej dociskając. Nadmiar bułki usuwamy (podczas smażenia lubi się palić).
Krokiety smażymy partiami w głębokim oleju.
Smacznego :)
Podczas gotowania słuchałam Fito& Fitipaldis, których odkryłam na koncercie w Espanii :) a że wszystkie znaki na niebie mówią, ze wpadnę do pięknej Kantabrii za kilka tygodni więc szlifuje swój hiszpański.

niedziela, 10 maja 2009

Cannelloni ze szpinakiem zapiekane pod beszamelem


Ostatnio złapałam się na tym, że na moim blogu widać tylko słodkości. A przecież nie samą słodyczą człowiek żyje. Uzupełniając niedobory żelaza i wykorzystując świeży szpinak, który aż śmieje się na wiosennym targowym straganie przygotowałam te oto cannelloni. Moja pociecha była w siódmym niebie a mi osobiście taki zestaw też bardzo smakował.
Składniki na 3 porcje :
250 g makaronu Cannelloni
Nadzienie ze szpinaku:
70 dag świeżego szpinaku
1 łyżka masła
70 ml śmietanki 30%
50 g serka do smarowania
2 ząbki czosnku
sól
Sos beszamelowy:
1 łyżki masła
1 łyżki mąki
200ml mleka
sól, pieprz, szczypta startej gałki muszkatołowej
Sposób wykonania:
Szpinak myjemy pod zimną bieżąca wodą usuwając nadpsute liście, łodygi i wypłukując dokładnie ziemię. W dość dużym garnku nastawiamy wodę na blanszowanie szpinaku z dodatkiem łyżeczki soli. Szpinak wrzucamy na wrząca wodę, gotujemy 1 min. Odcedzamy na sicie(ja szpinak hartuje lodowatą wodą) i drobno szatkujemy. W naczyniu rozgrzewamy masło i wrzucamy rozdrobniony szpinak aż woda odparuje, dodajemy zmiażdżony czosnek, śmietankę, rozdrobniony ser do smarowania.
Makaron obgotowujemy ok. 5-6 min.

Przygotowujemy sos beszamelowy:
Masło topimy w rondlu dodajemy mąkę i smażymy ok 1 min. dodajemy zimne mleko i zagotowujemy cały czas mieszając trzepaczką. Sos ma sprawiać wrażenie napuszonego.Na końcu dodajemy przyprawy.
Ugotowany al dente makaron napełniamy szpinakiem (świetnie nadaje się do tego rękaw cukierniczy)i układamy w naczyniu żaroodpornym (wysmarowanym masłem). Całość zalewamy sosem beszamelowym i zapiekamy ok. 20-25 min w temperaturze 180 stopni.
Najlepiej wykorzystując funkcję górnej grzałki.
Smacznego :)
Jako ze córka słucha ostatnio Kings of Leon byłam ciekawa czy trafi to w mój gust muzyczny. Trafiło a jakże :)

środa, 22 kwietnia 2009

Kołocz z rabarbarem


Jak na torgu uwidza rabarbar tak wyczekiwany cały rok to ni ma odwołania.Musi w doma być kołocz. Każde święto u nas na śląsku nie obstoji się bez kołocza ale na wiosna najlepij smakuje tyn z rabarbarem. Pomału zapomino się o nim i o kołoczu z rabarbarem abo o dobrym kompocie z goździkami, cynamonem i skórką z cytryny ale jo o nim pamiętom i jak go widza to kupuja. Jak dziadek Ewald żył mioł działka na "Setce Śląskiej" u nas w Rydułtowach razym z ciotką Hildą naszą najlepszom rodzinnom kucharkom. Pamiętom że tam z nim chodziłam i targałach rabarbar i tonkałach w cukrze kole lałby.O tym czasie dużo się robiło jak to na wiosna. Jo tam lubiłam chodzić bo tam były fajne huśtawki i miałach tam dużo koleżanek i kolegów.W połednie babcia nom przynosiła w takij menażce fajny ańtop ku tymu chlyb.... ale o ańtopie napisza kiedy indzij. Dzisiej podom przepis na kołocz z rabarbarem wg mojej receptury. Jak go przeczyto jakoś gospodyni ze śląska to zaś bydzie godki ze ona robi tak abo tak... do tego się trza przyzywyczaić że gotki o warzyniu na familokach zawsze je dużo.
Składniki ((blaszka 22x33 cm):
Ciasto drożdżowe:
350 g mąki
1/4 szklanki cukru
20g drożdży
60g masła
1 duże jajko
150 ml mleka
szczypta soli
Mleko podgrzać (nie może być gorące)dodać drożdże, łyżkę cukru i dwie łyżki mąki dokładnie wymieszać i odstawić na ok. 10 min do wyrośnięcia. Do miski przesiać mąkę, dodać cukier, rozczyn, stopione letnie masło i rozmącone żółtko oraz sól. Ciasto zarabiać ok. 6-8 min aż będzie elastyczne i gładkie. Następnie odstawić do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na ok. 1 godzinę( musi podwoić swoją objętość).
W tym czasie przygotować nadzienie z rabarbaru:

ok. 500 g rabarbaru
3 łyżki cukru
1 cukier waniliowy (16 g)
Rabarbar umyć i pokroić w talarki. Dodać cukier i cukier waniliowy wymieszać i odstawić. W tym czasie puści sok, który należy odlać a najlepiej wypić:)jest pyszny.
Posypka:
20 dag mąki
10 dag masła
15 dag cukru pudru
1 żółtko
1 cukier waniliowy
Wszystkie składniki zagniatamy do uzyskania jednolitej konsystencji i schładzamy ok. 30 min.
Wyrośnięte ciasto drożdżowe po wyjęciu z miski zagnieść, podzielić na 2 części.
Blaszkę wysmarować tłuszczem. Każdą część ciasta rozwałkować do rozmiarów blaszki. Jedną część wyłożyć na dno,nakłuć widelcem, posypać odsączonym rabarbarem i przykryć drugą częścią ciasta. Ostawić na ok. 25 min do wyrośnięcia. Piekarnik nagrzać do temperatury 180 stopni.Ciasto smarujemy rozmąconym białkiem, które zostało z posypki. Z lodówki wyjąć posypkę i odrywając kawałeczki kciukiem i palcem wskazującym formować posypkę. Piec ok. 45 min.
Smacznego :)
Przygrywały mi karlusy z Mysłowic ;) czyli "Myslovitz"

poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Tort "Esterhazy"



















Tort przygotowałam na urodziny mojego znajomego. Jest pracochłonny i wymaga pewnej wprawy zwłaszcza przy ucieraniu kremu jajeczno-maślanego. Wypiek orzechowych blatów ( a jest ich 6) zajął mi 2,5 godziny.Jednak efekt był powalający.
Składniki na dwa blaty bezowo-orzechowe o średnicy 23/24 cm:
- 3 białka,
- 70 g cukru,
- 70 g zmielonych orzechów włoskich,
- szczypta cynamonu,
- szczypta soli,
- jedna łyżeczka mąki ziemniaczanej,
- jedna łyżeczka soku z cytryny.
Ubić białka ze szczyptą soli w trakcie dosypywać stopniowo cukier. Pod koniec dodać sok z cytryny. Orzechy wymieszać z mąką ziemniaczaną i cynamonem. Połączyć delikatnie mieszając z pianą. Na dwóch arkuszach papieru do pieczenia narysować koła o średnicy 23/24 cm. Masę podzielić na dwie części i wyłożyć na przygotowane szablony. Piec w nagrzanym piekarniku (150/160 st C) przez 40/50 min. Upieczone blaty powinny mieć jasnobrązowy kolor. Do przygotowania tortu będziemy potrzebowali sześciu blatów.
Masa:
- 1,5 szklanki mleka,
- 1 szklanka cukru,
- 6 żółtek,
- 350 g masła,
- 3 łyżeczki cukru waniliowego,
- konfitura lub dżem morelowy (ok 4 łyżek),
- 2 łyżki alkoholu; może być wiśniówka, rum albo koniak.
Pół szklanki mleka ubić z cukrem, żółtkami i cukrem waniliowym na puszysty krem. Resztę mleka zagotować i gorące wlewać cienką strużką do masy z żółtek, ciągle ubijając. Krem ustawić ponownie na ogniu i mieszając doprowadzić do wrzenia. Trzeba bardzo uważać, bo masa łatwo się przypala. Zdjąć z ognia i ciągle ubijając, ostudzić krem. W drugiej misce utrzeć masło, do którego dodawać po łyżce ostudzony krem z żółtek i mleka. Pod koniec ucierania dodać alkohol.
Ochłodzonym kremem posmarować pięć blatów, układając jeden na drugim. Szósty posmarować podgrzaną konfiturą morelową. Schłodzić.
Polewa:

- 200g białej czekolad,
- 6 łyżek śmietany 30%
Czekoladę i śmietanę rozpuścić w kąpieli wodnej, mieszając doprowadzić do jednolitej konsystencji. Lekko ciepłą czekoladą polać schłodzony tort.
Do dekoracji można wykorzystać wiórki z ciemnej czekolady i uprażone płatki migdałowe.
Gotowy tort należy odstawić na 12 godzin do lodówki!
Smacznego :)
Przepis znalazłam tutaj.
Moja propozycja w ramach wspólnej zabawy Kuchnia Wielkanocna
Wsłuchiwałam się w utwory Pearl Jam.

wtorek, 14 kwietnia 2009

Kremowy sernik z jasnymi rodzynkami.


W tym roku z okazji Świąt Wielkanocnych na moim stole zagościł sernik a inspiracją był ten Torcik Serowy z blogu Atiny.Sernik jest bardzo kremowy i wilgotny. Idealny dla mojego podniebienia.
Składniki (tortownica 24cm):
Na spód:
1,5 szklanki zmielonych ciasteczek
60g roztopionego masła
Na masę serową:
500 g rozmiękczonego serka śmietankowego (typu cream cheese) - dałam wiaderkowy
¾ szklanki cukru
2 łyżki mąki pszennej
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
30ml likieru Amaretto
680 g kwaśnej śmietany 18%
3 jajka
¾ szklanki jasnych rodzynek
Do dekoracji:
100 g mlecznej czekolady + 2 łyżki śmietanki 30%
1/2 szklanki płatków migdałowych
Sposób wykonania :
Pokruszone ciastka wymieszać z masłem, wyłożyć na spód tortownicy i dobrze ugnieść. Całość schłodzić.
Ser zmiksować z cukrem, mąką, ekstraktem waniliowym i likierem Amaretto( można zastąpić olejkiem migdałowym) do uzyskania kremowej konsystencji. Następnie dodać śmietanę, jajka i wymieszać do połączenia składników. Na spód wylać połowę masy serowej, następnie równomiernie rozłożyć na niej rodzynki, a na nie delikatnie wyłożyć łyżką resztę masy serowej.
Sernik ten piekłam metodą gazetową. Aby nią piec należy przygotować gazety: kilka kartek złożyć wzdłuż na pół i jeszcze raz na pół. Przygotowane opaski włożyć do miski napełnionej zimną wodą. Położyć na nich coś ciężkiego, by nie wypływały. I moczyć.
Piekarnik nagrzać do 250ºC. Boki tortownicy obłożyć przygotowanymi mokrymi opaskami z gazety. Wstawić do piekarnika na 10 minut, po czym wyjąć. Nie bać się, nie opadnie. Piekarnik wystudzić do 160ºC. W tym czasie opaski zdjąć i jeszcze raz namoczyć w wodzie. Ponownie owinąć formę i wstawić do piekarnika na około 50 minut.
Studzić przez 10 - 15 minut w piekarniku przy uchylonych drzwiczkach. Potem wystawić z piekarnika i po zupełnym ostudzeniu sernik chłodzić przez noc w lodówce. Obręcz z tortownicy zdjąć dopiero po całkowitym wystudzeniu, wtedy sernik ładnie odstaje od ścianek. Przed podaniem udekorować polewą czekoladową i uprażonymi płatkami migdałowymi.
Smacznego :)
Propozycja w ramach wspólnego gotowania organizowanego przez Olgę Kuchnia Wielkanocna
Przy pichceniu słuchałam Nicka Cave.

sobota, 4 kwietnia 2009

Prosiaczki z pieczarkami



Wiosna zagościła u mnie już na dobre. Mam sporo potraw do publikacji ale z czasem coraz trudniej. Kiedy zobaczyłam te bułeczki u Dorotus byłam nimi tak oczarowana, że musiałam je zrobić.Była to już moja trzecia kulinarna niespodzianka dla mojej pociechy na wypad do Krakowa. Ciasto jest wdzięczne w obróbce, plastyczne a praca przy tych bułeczkach to świetna zabawa. Ja nadziałam je smażonymi pieczarkami.
Składni na ok. 15 szt:
Składniki na ciasto drożdżowe:
400 g mąki pszennej
1 opakowanie suchych drożdży (7 g) lub 14 g świeżych
1 jajko
200 ml naturalnego jogurtu
100 ml ciepłego mleka
pół łyżeczki soli
1 łyżeczka cukru (można dać mniej, jeśli nadzienie jest wytrawne)
Wszystkie składniki na ciasto drożdżowe dokładnie wyrobić (można to zrobić w maszynie do pieczenia). Przykryć ręczniczkiem i pozostawić w cieple do podwojenia objętości.
Składniki na ciasto maślane:
150 g mąki
100 g masła
Składniki połączyć razem i dobrze wyrobić.
Składniki na nadzienie:
20 dag pieczarek
1 mała cebula
1 łyżka oliwy
sól i pieprz
Pieczarki umyć pokroić w plasterki, cebulę pokroić w kostkę. Na rozgrzanej oliwie podsmażyć cebulę z pieczarkami ,dodać sól i pieprz do smaku,wystudzić.
Ponadto:
1 jajko roztrzepane z łyżką mleka, do smarowania
1 białko, lekko roztrzepane, do sklejania
Sposób wykonania:
Ciasto drożdżowe po wyrośnięciu połączyć z ciastem maślanym, dobrze wyrobić, do gładkości, by nie było grudek. Rozwałkować na grubość około 3mm.szklanką wycinać głowy świnek(robimy 30 krążków), krążki smarujemy roztrzepanym białkiem, łyżeczką kładziemy nadzienie z pieczarek, sklejamy i układamy na blaszce wyłożonej pergaminem. Z mniejszej foremki wyciąć nosy, uszy jako ćwierć mniejszego koła. Wszystkie elementy skleić z głową za pomocą białka. Oczy i dziurki zrobić za pomocą dostępnych składników - pieprz, goździki, zioła itp.
Bułeczki odstawić przykryte ręczniczkiem w ciepłe miejsce, do podwojenia objętości. Przed pieczeniem posmarować jajkiem.
Piec około 20 - 25 minut w temperaturze 200ºC, można przykryć folią, jeśli zbyt szybko nabiorą koloru. Studzić na kratce.
Smacznego:)
Przygrywał mi podczas pracy Nickelback. Oczarował mnie kiedyś głos wokalisty.

niedziela, 29 marca 2009

Ciasteczka z muesli



Kolejna propozycja zdrowych ciasteczek. Jako,że poniedziałek tuż, tuż a Ciasteczka owsiane ze słonecznikiem powoli się kończą postanowiłam upiec jeszcze jedne z przepisu Dorotus. Te są zdecydowanie twardsze ale pyszne i myślę, że młodzież powinna być zadowolona.Samo zdrowie : muesli, płatki owsiane, kokos, miód... no może masła trochę sporo ;-)
Składniki na ok. 30 szt:
185 g masła, roztopionego
1 szklanka (130 g) muesli
1 szklanka (90 g) wiórków kokosowych
1 szklanka (90 g) płatków owsianych
1/2 szklanki (75 g) mąki
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
70 g jasnego brązowego cukru
1/4 szklanki (35 g) ziaren sezamu
1 łyżka miodu
1 roztrzepane jajko
Sposób wykonania:
Wszystkie składniki dobrze wymieszać. Formować kulki wielkości orzecha włoskiego, kłaść na blaszce zachowując spore odstępy, spłaszczać je łyżką.
Piec w temperaturze 170ºC przez 13 - 15 minut. Studzić najpierw na blaszce (będą miękkie), jak stwardnieją - na kratce.
Smacznego :)
Słuchałam Korn ... słuchawki były wskazane;)

piątek, 27 marca 2009

Ciasteczka owsiane ze słonecznikiem



Moja pociecha wybiera się na wycieczkę więc trzeba to towarzycho jakoś uraczyć. Wprawdzie pociecha za kilka miesięcy będzie już pełnoletnia ale zawsze to pociecha. Niektóre jej koleżanki i koledzy z ławy szkolnej czasami wpadają też tu zerknąć więc teraz będą mieli okazję nie tylko zerknąć i nacieszyć oko ale realnie ocenić smak. Mam nadzieję, że jeszcze coś zostanie do poniedziałku bo ciasteczka są pyszne :kruche, maślane i pełne uprażonego słonecznika.Przepis pochodzi od Dorotus.
Składniki na ok. 30 szt:
1 i 1/3 szklanki mąki pszennej
1 szklanka płatków owsianych
1 szklanka ziaren słonecznika
1 kostka miękkiego masła
1/2 szklanki cukru
1 opakowanie cukru waniliowego (16 g)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
Sposób wykonania:
Ziarna słonecznika uprażyć na suchej patelni, aż będą jasnozłote. Masło zmiksować z cukrem, cukrem waniliowym i proszkiem do pieczenia. Dodać ostudzone ziarna, płatki owsiane, szczyptę soli, wymieszać. Wsypać mąkę i zagnieść ciasto - ma być miękkie i tłuste.Z ciasta lepić kulki wielkości małego orzecha włoskiego, kłaść na blaszce, można lekko spłaszczyć.
Piec w temperaturze 175 stopni przez około 15 minut, na złoto. Zdejmować z blaszki po wystygnięciu.
Smacznego :)
Przygrywał mi Homo Twist...

środa, 25 marca 2009

Chleb mieszany pszenno-żytni


Od pewnego czasu interesuje się wypiekiem chleba na zakwasie. To mój drugi chleb jaki upiekłam z przepisu Mirabelki. Pierwszy był z przewagą mąki żytniej ale mi osobiście bardziej smakował.Zdecydowanie wolę chleby kwaśne. Ten jest z dodatkiem kminku... pamiętam smak chleba, który właśnie miał zdecydowany kwaśny smak i miał dodatek kminku wszędobylskiej przyprawy Czechów.Nie jest to ten o którym myślałam ale z czasem pewnie i taki upiekę. Dodatek drożdży sprawił,że nie zachowuje tak długo świeżości.
Przepis podaję wg. autorki
Składniki na zaczyn 125g:
70g maki żytniej
50g wody
1-2 łyżki płynnego zakwasu żytniego
Składniki ciasta chlebowego ok. 800g:
125 g zaczyn jw.
400g maki pszennej
240g wody
1 łyżka kminku
1 łyżeczka soli
¾ łyżeczki drożdży instant( wg. sugestii Mirabelki dodałam ¼ łyżeczki)
½ łyżeczki cukru (dla uzyskania brązowej skórki)
Sposób wykonania:
Składniki zaczynu wymieszać w przeddzień wypieku, pozostawić do przefermentowania na ok. 14-16 godzin.
Następnego dnia wymieszać mąkę z woda, odstawić na 20 minut. Dodać resztę składników i wyrabiać (mikserem na 1 biegu) przez 3 minuty, następnie energiczniej (na 2 biegu) ok. 3-4 minuty aż do uzyskania gładkiego, elastycznego ciasta. Odstawić na 1 godzinę do wyrośnięcia(odgazowałam ciasto chlebowe, zagniotłam jeszcze raz i dopiero uformowałam okrągły bochenek. Ciasto podwoiło swoja objętość po 2 godzinach).
Po tym czasie uformować bochenek i ułożyć w koszyku do wyrastania na około 1 godzinę(u mnie miska wyłożona ściereczką i wysypaną mąką).
Piec w naparowanym piekarniku, najlepiej z kamieniem w temperaturze początkowej ok. 240°C. przez 15 minut, potem jeszcze w 220°C około 20 minut.( mi piekł się 45 min)
Smacznego:)
Tym razem wróciłam do Edyty Bartosiewicz, którą bardzo lubię i czekam z utęsknieniem na jej kolejny album.

środa, 18 marca 2009

Drożdżówki z nutellą


Ostatnio ciągle coś pichcę na drożdżach. A to drożdżówki,a to bułeczki, a to drożdżówkę niebiańską od Majanki (której nigdy nie zdążę obfocić;) Ostatnio natknęłam się na drożdżówki z nutellą na blogu Kuchnia Monsai no i je upiekłam.Widziałam je wcześniej na wielu blogach i wszystkie były do zjedzenia. Ciasto bardzo wdzięczne w tworzeniu a efekt jest rozkoszny dla oka, nosa i podniebienia.
Składniki na 12 sztuk :
80 g masła
250 ml mleka
25 g świeżych drożdży
szczypta soli
70 g cukru
500 g mąki pszennej
krem nutella (ok. 1/3 słoika)
mleko do posmarowania bułeczek
lukier : łyżka soku z cytryny+cukier puder
Sposób wykonania:
Masło roztopić, dodać mleko, podgrzać do letniej temperatury. Dodać drożdże, rozpuścić. Dodać pozostałe składniki, wyrobić ciasto, aż będzie gładkie. Odłożyć przykryte w ciepłe miejsce do podwojenia objętości (1 - 1,5 h).Po wyrośnięciu dokładnie wyrobić, by usunąć pęcherzyki powietrza (ciasto w przekroju powinno być gładkie).
Rozwałkować, pociąć na prostokąty o wymiarach około 10 x 14 cm.Z jednej strony nacinamy ostrym nożem w kształcie grzebienia, pięć pasków na głębokość kilku centymetrów, na drugim brzegu wykładamy nutellę.
Zawijamy bułeczkę zaczynając od strony z nutellą ku rozcięciom, a rozcięte paski zawijamy w druga stronę na bułeczkę, z lekkim rozszerzeniem.
Układamy bułeczki na blasze do pieczenia, wyłożonej pergaminem i przykrywamy ściereczką, odstawiamy na 15 minut by lekko podrosły.Smarujemy mlekiem i pieczemy w temp. 180 stopni ok. 20 min. Po upieczeniu smarujemy lukrem.
Smacznego :)
Tym razem słuchałam Jimi Hendrixa.Muzyk, który otworzył mi drogę do muzycznego świata.

sobota, 14 marca 2009

Bułki pszenne


Szukałam przepisu na bułki do mojej ulubionej ekspresowej wędliny i ostatnio na takie natknęłam się na blogu Agatki. Bułki są puszyste w środku i mają chrupiącą skórkę zaraz po wyjęciu z pieca. Koniecznie trzeba obficie podsypać papier na blaszce mąką w tym cały urok tych bułeczek. Świetnie nadają się jako kanapki do pracy.





Składniki na 12 szt.:
12g świeżych drożdży
2 płaskie łyżeczki cukru
ok. 200-240 ml ciepłego mleka
500g mąki pszennej + mąka do podsypywania
1 płaska łyżeczka soli
1 jajko
20g miękkiego masła

Sposób wykonania:
Z drożdży, 50 ml letniego mleka, 2 łyżek mąki i cukru zrobić rozczyn i ostawić na chwilę do "poruszenia". Następnie dodać resztę składników i wyrabiać robotem ok. 8 min. Ciasto powinno być elastyczne i odchodzić od ścianek naczynia. Przykryć ściereczką i odstawić na 1 godzinę do wyrośnięcia. Wyrośnięte ciasto "pobić" usuwając nadmiar powietrza, podzielić na 12 równych części a następnie formować zgrabne kulki i ułożyć na blaszce wyłożonej papierem i posypanej sporą ilością mąki. Odstawić na ok. 40 min do wyrośnięcia (powinny podwoić swoją objętość). Przed pieczeniem zrobić przedziałek np. kartą kredytową lub tępą stroną noża naciskając do samego spodu blaszki ale należy uważać żeby ciasta nie przekroić. Pieczemy ok. 20 min. w temp. 180 stopni.

Smacznego :)
Tym razem słuchałam The Police. W ubiegłym roku byłam na ich koncercie w Chorzowie.

czwartek, 12 marca 2009

Babka orzechowa


Po ostatnich odwiedzinach kuzynki z mężem i ich nowym członkiem rodziny Danielkiem w moim domu znowu przybyło dość sporo orzechów włoskich. Mój tata dzielny "dziadek do orzechów" wyręczył mnie w nieciekawym dla mnie zajęciu i tym sposobem mam ich sporo już obranych. Do mnie należy ich mielenie i siekanie choć to też często powierzam blenderowi. Przepis na ta babkę znalazłam u Dorotus. Jest pyszna, orzechowa i dość wilgotna.

Składniki (u mnie forma keksówka 30x15cm):
250 g masła lub margaryny
pół szklanki wody
1 szklanka cukru
1 cukier waniliowy
1 szklanka mąki
1 szklanka zmielonych orzechów włoskich
3 łyżeczki proszku do pieczenia
4 jajka (białka oddzielone od żółtek)
50 g posiekanych orzechów włoskich
2 płaskie łyżki kakao

Do dekoracji:
100 g mlecznej czekolady lub cukier puder

Sposób wykonania:
Masło, wodę, cukier i cukier waniliowy włożyć do rondla i podgrzać do rozpuszczenia cukru. Zdjąć z ognia i ostudzić (masa może być lekko ciepła).
Mąkę, orzechy, proszek do pieczenia, kakao - przesiać.Białka oddzielić od żółtek, z białek ubić sztywną pianę. Do miksera wlać przestudzoną masę maślaną. Następnie wsypać przesiane składniki, dodać żółtka, posiekane orzechy - wszystko dokładnie zmiksować. Na koniec delikatnie wmieszać pianę z białek, wymieszać delikatnie łyżką.
Ciasto wylewamy do foremki wysmarowanej masłem i wysypaną bułka tartą.Pieczemy ok. 45 min w temp. 180 stopni (do suchego patyczka). Dekorujemy roztopioną czekoladą lub posypujemy cukrem pudrem.
Smacznego :)

U mnie na balkonie zagościła już wiosna.
W kuchni nuciłam mojego ulubionego Lou Reed.

sobota, 7 marca 2009

Pleśniak


Na sobotnie, deszczowe, marcowe popołudnie proponuję Pleśniak. W moim domu bardzo lubiany. Trochę przypomina lato ze względu na dodatek dżemu najlepiej o kwaskowatym smaku.

Składniki
(blaszka 22x33 cm):
20 dag masła
5 jajek
3 szklanki mąki
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
2/3 szklaki drobnego cukru
1 cukier waniliowy
szczypta soli
2 łyżki kakao
1 słoik dżemu np. z czarnej porzeczki

Sposób wykonania :
Schłodzone masło kroimy w kostkę i dodajemy do przesianej mąki razem z proszkiem do pieczenia. Dodajemy żółtka, sól oraz 2 łyżki cukru. Ciasto zagniatamy do połączenia składników. Dzielimy na 3 części do jednej części dodajemy przesiane kakao i zagniatamy. Każdą porcję najlepiej osobno zapakować do torebki foliowej i włożyć do zamrażarki na ok. 30 min. (będzie się nam wtedy lepiej trzeć na tarce). Blaszkę dokładnie wysmarować masłem. Na spód trzemy jedną porcję białego ciasta następnie smarujemy dżemem (nie zawsze zużywam cały słoik) na to zetrzeć ciemne ciasto. Z pozostałych białek ubijamy pianę dodając stopniowo resztę cukru i cukier waniliowy. Sztywną pianę wykładamy na ciemne ciasto na pianę zetrzeć 3 część ciasta. Piec ok. 50 min. w temperaturze 180 stopni.

Smacznego :)
Do ucha przygrywał mi Aerosmith

czwartek, 5 marca 2009

Segedínský guláš


W mojej kuchni dania kuchni czeskiej goszczą często. Niedawno brałam udział w Tygodniu Kuchni Czeskiej ale to nie koniec mojej przygody z tą kuchnią. Dzisiaj proponuję Segedínský guláš z blogu Ivany.

Składniki na 4 porcje :
50 dag mięsa wieprzowego (najlepiej łopatka)
50 dag kapusty kiszonej
1 duża cebula
3 łyżki cukry
2 łyżki smalcu
5 łyżeczek słodkiej papryki
ok. 350 ml wody
2 łyżki mąki
sól do smaku
2 łyżki kwaśniej śmietany

Sposób wykonania:
Kapustę poszatkować i wymieszać z cukrem. Mięso i cebulę pokroić w kostkę. Rozgrzać smalec i podsmażyć cebulę, dodać mięso i paprykę. Smażyć to obrumienienia mięsa (należny uważać żeby nie przypalić papryki ponieważ potrawa będzie gorzka). Dodać kapustę zalać całość wodą i dusić. Idealny do tego jest szybkowar (czas gotowania 20 min od zagotowania). Z mąki i 1/2 szklanki mąki sporządzić zawiesinę i zagęścić potrawę. Na koniec dodajemy śmietanę. Doprawiamy solą i można również dodać kminek ... obecny w większości czeskich potraw.
Podajemy z knedlikiem.
Smacznego :)

Słuchałam....Joe Satriani, Eric Johnson, Steve Vai, Jimmy Page, Led Zeppelin, Live, Rush spotkali się by zagrać utwory Jimego Hendrixa .

sobota, 21 lutego 2009

Drożdżówki z powidłami


Po przerwie chciałam zaprezentować Drożdżówki z powidłami, które wypatrzyłam kiedyś na blogu Dorotus. Są proste w wykonaniu i bardzo smaczne a zapach podczas pieczenia przypomina ten z piekarni kiedy czułam chodząc do szkoły.











Składniki na ok. 12 drożdżówek
75 g masła
250 ml mleka
25 g świeżych drożdży (lub o połowę mniej suszonych)
szczypta soli
70 g cukru
50 dag mąki pszennej
Dodatkowo :
powidła śliwkowe
jajko do posmarowania
Sposób wykonania:
Masło roztopić, dodać mleko, podgrzać do letniej temperatury. Dodać drożdże, rozpuścić. Dodać pozostałe składniki, wyrobić ciasto, aż będzie gładkie (ok. 8 min robotem). Odłożyć przykryte w ciepłe miejsce do podwojenia objętości (1-1,5 h).
Po wyrośnięciu dokładnie wyrobić, by usunąć pęcherzyki powietrza.
Rozwałkować na placek o wymiarach około 30x50 cm. Posmarować ciasto nadzieniem, zwinąć w roladę, którą pokroić na kawałki o grubości 2-3 cm. Ułożyć je na blaszce w sporych odstępach. Odstawić do wyrośnięcia, ale nie na długo, około 10-15 minut. Przed pieczeniem najlepiej karta kredytową nacisnąć wzdłuż środka każdego kawałka, aby jego boki uniosły się do góry, posmarować roztrzepanym jajkiem.
Piec w temperaturze 220ºC przez 10 minut. Studzić na kratce. Można polukrować albo posypać cukrem pudrem.

Smacznego :)
Podczas pieczenia słuchałam Ten Sharp.

sobota, 31 stycznia 2009

Dršťková polévka czyli czeskie flaczki


W Czachach bez polevki ani rusz. Kiedy po raz pierwszy uraczyłam mojego męża polskimi flakami widziałam, że chyba nie na to liczył. I tak temat flaczków został tematem tabu. Jednak kiedy zostałam poczęstowana dršťková polévku u mojego przyjaciela Zdenka (imiennika mojego męża) zrozumiałam dlaczego nie poprosił już nigdy o polskie flaczki.
W Ostavie u Vierki i Zdenka spędzaliśmy święta wielkanocne i podczas takiego pobytu u nich byłam uczestnikiem całej ceremonii ich gotowania a przy gotowaniu poruszaliśmy ze Zdenkiem sporo tematów dotyczących nie tylko tajników kuchni. Nasze poglądy w różnych kwestiach znacznie się różniły ale dzięki tym dyskusjom nabrałam wprawy w czeskiej mowie, bo jakoś mój osobisty Zdenek uczył się polskiego i nie kwapił się do rozmowy ze mną po czesku. I tym sposobem zdobyłam recepturę na dršťkovu i nauczyłam się czeskiego ;)

Składniki na 4 porcje:
0,5 kg sprawionych flaków wołowych
1,5 l wody
1 cebula
1-2 łyżki smalcu
5 czubatych łyżek mąki
1 kostka rosołowa
1 czubata łyżka papryki słodkiej
2 łyżeczki majeranku
2 ząbki czosnku
sól, pieprz do smaku

Sposób wykonania:
Flaki należy kilkakrotnie gotować od zimnej wody do momentu kiedy nie będzie unosił się w powietrzu niemiły zapach.Do ostatniego gotowania dodajemy łyżeczkę soli. Następnie kroimy flaki w paseczki.Cebulę kroimy w kostkę podsmażamy na smalcu do zeszklenia następnie dodajemy mąkę, mieszamy i dodajemy paprykę następnie wlewamy wodę i dość energicznie mieszamy aby nie doszło do powstania grudek. Dodajemy flaki, kostkę rosołową, majeranek i doprawiamy do smaku czosnkiem, solą i pieprzem. Zagotowujemy i mamy gotową polevkę.
Smacznego :)
Podczas gotowania słuchałam Lenki Filipovej, której płyty mam jeszcze na winylu a które dostałam w prezencie od Vierki i Zdenka.

piątek, 30 stycznia 2009

Becherovka


Tydzień kuchni czeskiej rozpocznę od aperitifu. Jak wiadomo kuchnia czeska słynie z tłustych mięs i ciężkich sosów dlatego najlepszym sposobem na strawienie tych ciężkich ale jakże smacznych potraw jest kieliszek Becherovki.
Becherovkę sporządza się z 32 rodzajów ziół i korzeni. Jej recepturę zna tylko dwóch zaufanych pracowników firmy. Mieszankę składników umieszcza się w workach z naturalnego materiału i przechowuje przez tydzień w kadziach wypełnionych alkoholem. Następnie ekstrakt rozlewa się do ręcznie wykonanych dębowych beczek i łączy z cukrem oraz wodą. Drewno dębowe nadaje mu ostateczny kolor i smak. Trunek leżakuje około dwóch miesięcy i rozlewany jest do płaskich charakterystycznych butelek ze specjalną etykietą. Pochodzi z czeskiego uzdrowiska Karlowe Wary, gdzie miejscowy aptekarz Jan Becher przy udziale angielskiego lekarza Frobrig opracował recepturę a jego syn Johann rozpoczął masową produkcję.
Kiedy moje podniebienie po raz pierwszy poczuło korzenno-ziołowy smak tego trunku... wiedziało, że to jest to.
Piłam różne koktajle z Becherovką, ale jako smakosz tego trunku muszę powiedzieć,że najlepiej smakuje i działa solo.
Po szybkim przechyleniu kieliszka czujemy jego cudowny smak, który rozgrzewa nasze podniebienie i przełyk a kiedy dojdzie do żołądka pobudza soki do trawienia i jesteśmy gotowi do czeskiego jadła i biesiadowania.
Podczas takiego biesiadowania nie może zabraknąć czeskiej muzyki a jak wiadomo największą gwiazdą czeskiej sceny muzycznej jest Helena Vondráčková i jej przebój "Malovaný džbánku".
Biesiadowanie przy Becherovce oraz tę piosenkę dedykuje Michałowi :) który dba o moje samopoczucie, emocje i opiekuje się tym blogiem.
[Redakcja dziękuje i czuje się wzruszona ;)]

A to moja wierna asystentka kotka Luna :)

sobota, 24 stycznia 2009

Babeczki Kachny


Dzisiaj miałam okazję zatrzymać w kadrze moje babeczki :) Przepis jest mojego autorstwa zainspirowany Miodownikiem z orzechami a właściwie masą karmelowo-orzechową, którą tu wykorzystałam. Natomiast babeczki są z ciasta kruchego. Dzisiaj właśnie piekłam te babeczki na urodzinowe przyjęcie mojej znajomej i mam nadzieję, że będzie zadowolona :)

Składniki na ok. 40 babeczek:

Ciasto:
20 dag masła
40 dag mąki pszennej
10 dag cukru pudru
1 żółtko
1/4 łyżeczki soli

Sposób wykonania:

Do miski przesiewamy mąkę, cukier puder, dodajemy schłodzone masło, sól i żółtko. Przez rozcieranie w dłoniach masła i mieszanie go z suchymi składnikami ugniatamy zwarte ciasto i schładzamy ok 30 min. Piekarnik rozgrzać do temperatury 180 stopni, foremki do babeczek wysmarować masłem. Wyjąć ciasto podzielić na ok. 40 kuleczek i wylepiać nimi foremki. Piec ok. 20 min. cały czas pilnując aby nie przypalić.

Masa karmelowo-orzechowa:
12,5 dag masła
2 łyżki miodu
3 łyżki cukru pudru
30 dag posiekanych orzechów włoskich

Sposób wykonania:

Składniki masy orzechowej wkładamy do rondla i gotujemy do delikatnego uprażenia orzechów. Gorącą masę nakładamy łyżeczką na wystudzone babeczki. Czynność należy wykonywać bardzo ostrożnie aby nie oparzyć się karmelem. Babeczki przechowujemy w szczelnym pudełku.
Smacznego :)
Tak mnie dzisiaj wzięło na klasykę do takich babeczek... wspaniała kawa i Louis Armstrong.